Cześć, cześć!
Jak wskazuje na to nazwa będzie to blog kulinarny, ale nie tylko... :) Czasem też pojawią się tu jakieś moje nowe zakupy, moja kicia, ułamek mojego życia. Jednak przede wszystkim założyłam tego bloga po to, by podzielić się z Wami różnymi przepisami, które wymyślam, bądź też lekko zmieniam te już istniejące.
Gotowanie to moje hobby. Lubię robić ciasta, słodkości, obiady - generalnie wszystko :) Bywa że sama się dziwie, że taki pospolity składnik, jakim jest na przykład ryż, można zrobić na tyle sposobów! Postaram się, żeby nie było nudno i mam nadzieję, że mi się uda. Bardzo chętnie spróbuję też Waszych przepisów jeśli ktoś będzie miał ochotę podzielić się takowym ze mną :)
Na dobry początek podzielę się z Wami moim ulubionym przepisem na chwilę słodkości, który dostałam od cioci :) Będzie to babka kakaowa, która wygląda tak:
Chciałam jeszcze dodać, że ja nie używam miksera, bo mam robot kuchenny "Thermomix", ale kilka razy robiłam ten przepis poza domem używając zwykłego miksera i konsystencja naprawdę niczym się nie różni, także nie ma się czym przejmować! ;)
Zanim zaczniemy robić ciasto włączamy piekarnik, ponieważ babka pieczona będzie tylko dolną grzałką, a w takim przypadku piekarnik długo będzie się grzał. Ustawiamy na 180°C i zostawiamy do zagrzania. Warto też przygotować sobie od razu formę na babkę. Ja najbardziej lubię piec w takiej:
Podoba mi się w niej to, że bok jest "odpinany", więc łatwo potem wypiek wyjąć z formy, aczkolwiek często piekę też w tradycyjnej formie do baby.
Składniki:
- 5 jajek
- 1 i ½ szklanki cukru
- 1 opakowanie cukru wanilinowego
- 1 szklanka przegotowanej, przestudzonej wody
- ½ szklanki oleju
- 1 zapach: rumowy lub arakowy (jeden mały/połowa dużego)
- 2 szklanki mąki
- 3 płaskie łyżki proszku do pieczenia
- 1 łyżka czarnego kakao (gorzkie, 80%)
Do polewy:
- cukier puder
- wrzątek
- sok z cytryny
Sposób przyrządzenia:
W misce (opcjonalnie w robocie) ubijamy pianę z 5 białek (żółtka odkładamy sobie do kubeczka, przydadzą się za chwilę), dodajemy szczyptę soli.
Gdy piana jest sztywna wsypujemy powoli cukier ...
... oraz cukier wanilinowy.
Zmniejszamy nieco obroty i dodajemy po żółtku:
Cały czas mieszamy, masa powinna być jednolita. Następnie lejemy wodę i olej:
Nie zapominamy o zapachu :)
Na koniec wsypujemy mąkę i proszek do pieczenia. Ja akurat zmieszałam mąkę z proszkiem i dodałam te dwa składniki razem, ale można po kolei - jak komu łatwiej:
I tym sposobem połowa pracy już za nami! Powstała masa powinna być żółtawa i dość gęsta. Dzielimy ją na dwie nierówne części - powiedziałabym nawet, że w proporcji 1:4 (z czasem oczywiście możecie modyfikować te proporcje według własnego uznania, ale osobiście uważam, że im więcej białej masy tym smaczniejsza babeczka):
Do większej części dodajemy jeszcze dwie łyżki mąki:
A do mniejszej łyżkę kakao:
I tak powstaje nam powoli dwukolorowa babka. Wlewamy najpierw część jasnej masy, potem całą ciemną i robimy wzorek jaki chcemy. Zanim wlejemy ciasto możemy formę wysmarować masłem i posypać bułką tartą - podobno pomaga to w odklejeniu upieczonego ciasta od formy, ale mi wychodzi dobrze i bez tego, więc nie robię nic z tych rzeczy:
To mój efekt (otrzymałam go poprzez złączenie kolorów pędzelkiem - ale trzeba uważać, żeby nie włożyć pędzelka za głęboko, bo totalnie zmieszają nam się kolory):
Moje pomocne urządzenie obliczyło, że całość zajęła mi 13 minut i 37 sekund, także jest to baaardzo prosta sprawa :) Teraz naszą słodkość wkładamy do piekarnika na 45 minut, pamiętając, że piekarnik miał mieć 180°C i grzać ma tylko dolna grzałka.
Wiecie jak sprawdzić czy ciasto upiekło się od środka? Może i jest to banalny sposób, ale nie wszyscy do znają, a pokazała mi go mama :) Bierzemy wykałaczkę (ale musi być to taka większa wykałaczka, jak do szaszłyków lub najlepiej pałeczka do sushi) i wykładamy tam, gdzie ciasto jest najwyższe. Jeśli po wyjęciu zobaczymy, że jest suchutka to znaczy, że ciasto jest upieczone, jeśli natomiast jest oblepiona, to trzeba jeszcze na trochę zostawić wypiek. W przypadku babki dodatkowe 15 minut powinno być w zupełności wystarczające.
UWAGA!
Nie wyjmujcie babki z piekarnika od razu po wyłączeniu, ponieważ natychmiast opadnie i zrobi się zakalec! Najlepiej zostawić ją w wyłączonym piekarniku na jakieś 15 minutek. Odstawiamy do wystygnięcia.
Gdy
nasz wypiek zupełnie ostygnie możemy zabierać się za zrobienie lukru.
Zagotowujemy wodę w czajniku i w między czasie wsypujemy do szklanki
cukier puder (¾ szklanki). Gdy woda się zagotuje zalewamy puder
niewielką ilością (zobaczycie, że pod wpływem wrzątku cukier bardzo się
"skurczy") i energicznie mieszamy. Powinniśmy otrzymać biało-srebrną
jednolitą masę. Dodajemy do tego kilka kropel soku z cytryny i
dekorujemy babkę :)
A oto co mi powstało:
W razie pytań piszcie w komentarzach.
Życzę smacznego! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz